pomiędzy…

Jegomość na zdjęciu, jest mieszkańce naszego osiedla. Nigdy nie zbliża się za bardzo, ale pozwala wpuścić się do klatki i … nakarmić.

Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu pozwolił mi się do siebie zbliżyć i zrobić sobie zdjęcie. Jego wzrok jest wystarczająco wymowny.

mnimu

Po moim wykonanym zdjęciu odwrócił się i pomaszerował dalej.

Stanowi on atrakcje osiedla – niestety nie mojego – wszyscy go znają, ale nikt nie wie czy on jest czyjś. Stanowi dla mnie obraz istoty pomiędzy. Takiej, która niby jest ale jednak jej nie ma, należy do …, ale do nikogo nie należy. Jest w określonej grupie, a jednak po za grupą.  Właśnie przyszła mi do głowy taka metafora, że właśnie śnieg jest taki pomiędzy. Już nie woda, a jeszcze nie lód. I zrobiło mi się bardzo miło, bo czyż śnieg nie jest piękny?

DSCF0665

Całe piękno śniegu tkwi właśnie w tym, że jest nieodkreślony, jak ten kot, który wydaje się być sam dla siebie.

Zasiadłam do pisania tego postu, po długim czasie. Nie piszę, bo czuję się taka niedokreślona, [nie nie jestem nieokreślona – tylko niedokreślona – jakby mi brakował odpowiedniego tonu barwy; czasem tak jest, że ta czerwień jest za bardzo czerwona, albo za mało czerwona], i tak się trochę czuję. Ale właśnie piszą o kocie, śniegu, poczułam, że to właśnie dobrze. Taka mam być.  Może ta kategoria „ersatz cholera nie życie” zmienia się u mnie ja w piosence Agnieszki Osieckiej.

Nie wiem czy będę regularnie pisać… Nie wiem…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s