trochę z nudów …

Trochę z nudów, trochę z ciekawości a trochę na zasadzie, bo mogę… Udałam się na dialog między religijny organizowany przez misjonarzy. Ogólnie rzecz biorą widać postępy w tym co chcą zrobić. Jak patrzą na problem. Pojawiły się takie aspekty jak:

  • dialog życia
  • dialog dzieła
  • dialog zaangażowania społecznego
  • dialog doświadczenia religijnego

Dużo odnośników do antropologi kultury i zachowania. Samo uwzględnienie i podkreślenie różnic w dialogu i pozwolenie na odrębność. Jak dla mnie za mało i wszytko ładnie pięknie. Ja jestem zachwycona. Wiadomo – chłopaki jeżdżą na misję więc są otwarci – wręczmy powiedziała muszą. Oczywiście pojawiają się kwiat jednak to co robią ma ręce i nogi. Przede wszystkim nie było negacji czy piętnowania. Próba poradzenia sobie z tym wszystkim co było złe , rozliczenia, zamknięcia i tworzenia nowego dużo lepszego. Mocne też podkreślenie, że dialog jest próbą spojrzenia oczyma innych religii. Fajnie…

Jednak pojawiły się kwiatki. Muszę o tym napisać, bo nawet sami misjonarze się z tego śmiali.

Na spotkaniu oprócz kapłanów byli klerycy – nie mam bladego pojęcia skąd oraz osoby świecki. Były kobiety, które przygotowywały posiłek – obiad.  Misjonarze wiedzą, że ja vega – kurczaka niet. Mieli poczucie, że skoro jestem, to należy się mną zaopiekować. I na prawdę nie mogę im nic zarzucić. Choć chciała bym się czepnąć nie mam o co, a ci co mnie znają wiedzą, że lubię to robić. Więc jeden z ojców poszedł do kuchni przekazać panią, że jestem. Nie wiem jak przebiegała rozmowa – w koniec końców – panie podjęły decyzję, ze to jest mój problem, bo przecież jak wchodzę w wrony muszę krakać jak one. Jadłam ziemianki z surówką. Panie patrzyły na mnie z pogardą a ojcom było głupio.

Sumując – dzień dialogu między religijnego – zakłóciła jedna wegetarianka 😉

Tak to jest. Jedni tworzą a inni nie chcą wychodzić ze swoich ograniczeń. ah juuuuuuuuuu

Dla wszystkich Pań w kuchni …

849b51252429a65a9922bf55968f0c26_original

 

Reklamy