na niedziele …

Jak mówi wierszyk dziecięcy Niedziela urodziny sera 🙂 A jak urodziny sera to trzeba się śmiać i dobrze bawić. Nie ma lepszych komedii niż komedie francuskie. Moja miłość do komedii francuskich zaczęła się oczywiście od Louis’a  de  Funes. O nim opowiem innym razem, bo można pisać dużo, gdyż był tak inspirującą osobowością.

Czym różnią się francuskie komedię od polskich? Przede wszystkim są one śmieszne a polskie żałosne. I nie mówię tu o kinie polski po wojennym ale tymi najnowszymi z początkiem 2000 roku (to chyba była wróżba dla polskiej komedii – nastąpi katastrofa). Komedia francuska obserwuje świat i go opisuje. Zresztą pokazuje stereotypy i jej wyśmiewa. A polska ta po 2000 pokazuje stereotypy i jej utrwala. Jakieś takie rozminiecie z tym co robili Bareja, Kondratiuk i inni. Eh szkoda słów…

Na niedziele więc …

Jeszcze dalej niż na północ (Bienvenue chez les Ch’tis).

Co by tu napisać aby nie skłamać a dużo nie powiedzieć.  Komedia może się wydawać na początku nie zrozumiała dla nas gdyż nie mamy aż tak daleko rozwiniętych antagonizmów regionalnych. Raczej są to spory na tle sportowym, albo władzy Kraków – Warszawa, Gdańsk – Gdynia, Toruń – Bydgoszcz. Jednak jeśli ktoś mieszkający w Warszawę za karę został wydelegowywany do Luzino (Kaszuby), to myślę, że nie było by mu wesoło. Chociażby ze względu na mity krążące, że z Kaszubem to się nie dogada.

Tytułowy bohater zostaje wydelegowany za karę z południowej cieplutkiej Francji na Północ do miasteczka Bergues. Jego żona marzy, że przeniosą się na Lazurowe Wybrzeże a tu taka niespodzianka. Sam początek komedii jest pokazuje naturę kombinatorską ludzi, to jak chcemy w przebiegły sposób prawić przyjemność tym, których kochamy.  No i co się dzieje, jak przeholujemy. 

Kolejny cudowny etap jest przygotowywanie się do wyjazdu. Zbieranie informacji i samonakręcanie. Oczywiście jest też mechanizm pt. ja wiem lepiej – wszyscy kłamią. Gdy sprawdzają jaka jest temperatura i okazuje się, że jest 11 stopni. Żona bohatera mówi ” na pewno kłamią, bo nikt by przecież tam nie pojechał”.

Wreszcie jego wyjazd – opatrzony cudowną muzyką i spotkanie z policjantami, którzy mu współczują…

I później już jest tylko lepiej…

To jest 115 minut mego śmiechu. I oczywiście można się w tej komedii przejrzeć jak w lustrze.

115123.149396-01doc_1859_0

Jeszcze dalej niż północ

Reklamy