Herbaciane zdarzenie…

 

Czas urodzin jest wyjątkowo, specyficzny. Cieszymy się, że dana osoba przyszła na świat abyśmy mogli obcować z jej światem. Podejście do kupowania prezentów bywa różne. Kupujemy różnym nastawieniem emocjonalnym. Jeśli kogoś bardzo lubimy to chce mu dać coś wyjątkowego. Coś, co zatrzyma czas na chwilę i będzie tylko ta osoba się zatapiać w danej sekundzie. Nie wspominam tu celowo o prezentach użytecznych albo takich, jakie kupują mężczyźni dla kobiet. Np. z okazji urodzin żony mąż kupił sobie wiertarkę i jej ją wręczył, jako prezent, albo inne obrazoburcze prezenty. Mówię o prezentach, jakie się robić z myślą i sercem dla drugiej osoby. Czasem sami je wykonujemy. Każda część tego prezentu jest przeniknięta myślą, troską i miłością. I jesteśmy tak zapatrzeni w dawaniu i myśleniu, jaką przyjemność może sprawić ten prezent, że zapominamy…

Zdarzenie herbacianego prezentu. Herbata ta z gatunków wyjątkowych i szlachetnych jak kwitnąca. Należy do tego rodzaju prezentów. Jest ręcznie zwijana na kształt kulki liści. Po zaparzeniu rozwija się przepiękny kwiat jaśminu, chryzantemy bądź lili. Efekt, jaki towarzyszy zjawisku parzenie tej herbaty jest nie powtarzalny i w prowadza w cudowny nastrój. Zapach unoszący się i powolne rozwijanie się jest wręcz magiczne. Taka chwila chwil dla innych. Więc oprócz herbaty ofiarujesz coś jeszcze. Więc kupić i czekać na informację zwrotna, z herbacianego czasu.

I tu pojawia się pułapka nietrafionego prezentu. Nieprzemyślanych decyzji. Kupując taki prezent wychodzimy z założenie, że dana osoba będzie mogła skorzystać. Bardzo często wykonujemy pewne działania zbyt entuzjastycznie, nie upewniając się czy dana osoba posiada czy nie posiada np. dzbanek do parzenie.

Pojawia się tu efekt patrzenia przez swój pryzmat. Pryzmat swojego doświadczenia, pasji, wiedzy i kontaktów z innymi. Czy celowo, pomijamy aspekt perspektywy drugiej osoby – nie. Po prosty wychodzimy z założenia, że coś takiego banalnego jak „dzbanek”, każdy ma. Pytanie, dlaczego miałby mieć? Jeśli nie jest np. „koneserem herbacianym”.  Bardzo często zdarza nam się dawać „nasionko” z wizją efektu końcowego, zapominając o narzędziu, które umożliwi rozkwit „herbaty”.

W efekcie możemy dać komuś herbatę na zdjęciu. Dlatego warto się zreflektować.

Reklamy