A jeśli możesz być, kim zechcesz…

Jeszcze w zeszły wieku (o matko i córko ja żyję w kolejnym wieku!), kiedy jako nastolatka przechodziłam różne wcielenia. Od małej Japonki, Chinki, Indianki, Hinduski, aby pozostać Polką. Spotykałam się z różnymi zachowaniami w szczególności od osób dorosłych. Przez cały czas słyszałam, czego to ja nie mogę osiągnąć, bo:

– jestem dziewczynką – dlatego nie mogę zostać gitarzystą – gram choć wirtuozem nie jestem jak Steve Vai, ponieważ nie mam takiego słuchu a nie ze względu na płeć

– nie mogę zostać mistrzem karate, bo oczywiście jestem kobietą i nie dam rady – trenuje, ale aikido i jestem dużo bardziej wytrzymała niż nie jeden mężczyzna

– jestem za stara, aby się uczyć nowych rzeczy

– nie urodziłam się w tamtej kulturze

– nie posiadam takich talentów

I wiele, wiele innych bzdur. Poznawanie kultury wschodu, odkryłam, że nie muszę urodzić się z pewnymi predyspozycjami. Zresztą ich powiedzenie „największy talent możesz zmarnować, jeśli nie ćwiczysz” albo „talent jedno – ćwiczenia – drugie”.

Polska jest krajem, w którym szczególnie działa usztywnienie myślenia. I jakaś taka dziwna zasada zaniechania działania. Na czym ona polega

–          nie mogę, bo jestem kobietą

–          nie mogę, bo jestem mężczyzną

–          nie mogę, bo jestem za stary

–          nie mogę, bo jestem za młody

–          i wiele innych za dotyczących sfery wyglądu(gruby-chudy, niski-wysoki, itd)

–          nie urodziłem się w takiej rodzinie

–          nie mam talentu (oczywiście, funkcjonujące kłamstwo na temat wyuczonych umiejętności jako talent – o talentach pojawia się u mnie w naturalnych talentach)

–          nie posiadam doświadczenia

–          nie ma … (bardzo często chodzi o coś fizycznego, jak buty do biegania – absurd marketingu – nie może biega, mało tego nie masz prawa biega jeśli nie masz butów marki…)

–          musze się nauczyć

–          pomodlę się – jestem wierząca jednak jak widzę jak ludzie za miast działać się modlą, bo tak wygodniej – to dostaję białej gorączki.

Kultura nauczania też jest skonstruowana na zasadzie nagradzania za szczególne, wybitne zdolności, a nie za pracę i ćwiczenia. Warunkując, że są one tylko dla wybranych. W paja się w szkole, że musisz już, teraz, natychmiast umieć, bo jak nie to… Nie uczy się osiągania celów tylko wiary w cuda i magiczne myślenie. Upadanie nie jest mile widziane. A przecież dzięki upadkowi powstajemy i się uczymy!!!

Na w Japonii jest inaczej jakby na wspak. Tam podkreśla się pracę dziecka i się ją docenia.

Wiem jak ważne to jest, bo pracuję z maleńkimi dziećmi. I ich radość – bezcenna. Pracując w choreoterapii z osobami dorosłymi, też widzę jak ich zapala do działania docenianie wysiłków.

Japończycy zakładają, że każdy z nas może nauczyć się wszystkiego, nieistotne są cechy wrodzone, takie jak zdolności, status ekonomiczny rodziny, posiadanie i nie posiadanie. Dla nich odpowiednia liczba ćwiczeń może uczynić z każdego mistrza. Należy przyjrzeć się takim sztuką walki jak aikido czy karate. Tam, aby móc przystąpić do zdawania na dane kyu (stopnia) musisz być po określonej liczbie ćwiczeń. Samo znaczenie kung fu określa drogę dojścia do danego celu, ilość ćwiczeń. Tam mistrz to wiadomo, że przeszedł długą drogę ćwiczeń. W rezultacie dzieci azjatyckie poświęcają więcej czasu na naukę i rozwijanie swoich umiejętności.

System wczesnej edukacji  od urodzenia ma swoje korzenie właśnie na wschodzie i przynosi niesamowite rezultaty.

Testy przeprowadzane na uczniach w Stanach Zjednoczonych jednoznacznie pokazują, że Azjaci uzyskują najlepsze oceny, ale nie, dlatego, że jest to wynik wrodzonych różnic rasowych, oni po prostu ciężko pracują na swoje sukcesy.

Reklamy

12 komentarzy Dodaj własny

  1. Angie pisze:

    Ustosunkuję się do ostatniego zdania: nie każdemu służy ciężka praca.
    To było tak ogólnie 😉

  2. MrsDalloway pisze:

    już teraz wiem, czemu lubię Japończyków:))

    1. KBG pisze:

      no bo Japończycy są fajni jak się ich pozna 🙂

      1. MrsDalloway pisze:

        Młode pokolenie bardzo się buntuje przeciwko tradycji.
        Dziewczyny w szkole rysują na lekcjach kaligrafii kwiatki na literach, czym doprowadzają profesorów do zadyszki.:)

      2. KBG pisze:

        No to dobrze, ze się buntują, bo bunt tworzy nowe – oby lepsze…

  3. mamjakty pisze:

    a najlepsze rezultaty osiągnie ten kto ćwiczy/uczy się, ale i ma talent/pasję:)

    1. KBG pisze:

      każdy ma talent 🙂 a pasja pomaga 🙂

  4. nobody pisze:

    Mogę być kim zechcę, a nie jestem tym, kim nie chce być. Proste! 🙂

  5. U nas niestety robi swoje fatalny system nauczania. Wtłaczanie wielkiej ilości wiedzy ze wszystkich przedmiotów. Żeby zostać mistrzem w jakiejś dziedzinie, naukę danej dziedziny najlepiej zacząć w szkole. Tylko jak, gdy brak czasu, tak naprawdę? Ja pamiętam, że gdy przygotowywałam się do egzaminów uczelnię artystyczną, robiłam to kosztem zdrowia, po nocach, bo program nauczania w liceum, w żaden sposób nie uwzględniał potrzeb osób, które muszą kształcić się „niestandardowym” trybem nauczania i muszę się innych przedmiotów uczyć niż te regulaminowe tylko szkolne. To samo miałam z gimnastyką artystyczną w podstawówce. O mało nie padłam na co dzień po szkole, a potem po treningach do późnej nocy, a przecież jeszcze odrabianie lekcji było. Ćwiczenia – tak, rozwijanie talentów – tak, ale na to wszystko trzeba czasu na co dzień, a i jeszcze wypoczynku należytego, bo człowiek to nie wół, ciągnąć bez końca nie może. Tym utalentowanym dzieciakom, szkoła powinna wychodzić na przeciw, ich program nauczania powinien być zindywidualizowany. Powinny być stwarzane warunki na rozwój talentów, a w rozwoju talentu, nacisk powinien być kładziony właśnie na pracowitość, ćwiczenia. Minimum 6 godz. dziennie ćwiczeń w przypadku dziedzin artystycznych. Nie można wymagać wtedy od takiego dzieciaka, by jeszcze normalny program szkolny realizował. Nie da się, bo padnie. Jestem zatem za zindywidualizowanym programem nauczania i to już w podstawówkach. Każdy ma ku czemu innemu talenty bądź predyspozycje, różne są możliwości intelektualne. Nie można wszystkich podciągać pod średnią. Mogę iść na ministra szkolnictwa:)) Zorganizuję przewrót w edukacji! 🙂

    1. KBG pisze:

      z tego co wiem jest nas już kilka osób robiących zamach na ministerstwo szkolnictwa 🙂
      To prawda, że programy nauczania wciąż kuleją, Pokutują testy na inteligencje i myślenie freudowskie myślenie. I tak się zmieniło, bo pamiętam jak nauczyciele wysyłali do szkół specjalnych dzieci z rodzin biedny – koszmar !!!
      Szkolnictwo powinno rozwija a nie obciążać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s