Koń by sie uśmiał:)

„Ona to nie ma żadnych problemów, tylko się śmieje”; „Czy można jej zaufać w końcu wciąż się śmieje”; „Życie to ból i łzy”; „W życiu trzeba być poważnym”. I wiele innych bzdur wygłaszanych przez malkontentów oraz mitomanów. Jak dywagacje na temat czy szklanka jest do połowy pełna czy do połowy pusta. O tym już pisałam na temat filtrów myślenia przy okazji Koniec kryzysu więcej >>

W Europie i większości krajów rozwiniętych, na całe szczęście w Polsce to też sie zmienia. Nie lubi się malkontentów albo jak lubią osobie mówić realiści. Z dość dziwnych oczekiwań istnieje „ja lubię się miło rozczarować”. ??? Że jak? Że co? Lubisz się rozczarować? Lubisz być męczennicą lub męczennikiem roku? To jest patologia. Od samego początku zaistnienia psychologii mówi się, o kształtowaniu przez myśli naszego zachowania. Ja osobiście jak nie muszę pracować z osobą, która „lubi się rozczarować”, nie wchodzę w relacje, bo nie jest to osoba szukająca rozwiązań tylko usprawiedliwień.

Dziś rano spotkałam Panią z dzieckiem. Dziecko jak to dziecko w wieku 6 miesięcy głównie się śmieje. Jednak usłyszałam, że jest bardzo wyjątkowym dzieckiem, takie pogodne wszystko je cieszy. Uśmiechnęłam się i pobiegłam dalej.

Uśmiech jest najpierw. Dzieci za nim uczą się mówić uczą się śmiać. Jednym z predykatorów prawidłowego rozwoju jest właśnie śmiech i poczucie humoru. Zresztą głównym atutem mężczyzny podrywającego jest to czy potrafi rozbawić kobitę. Jeśli nie potrafi, kiepski jego los. A ponieważ już dziś, kobiety nie śmieją się z seksistowskich dowcipów, bo nie łowią męża. To mężczyźni mają przechlapane „jak w ruskim czołgu” (swoją drogą ciekawe, czemu w ruskim a nie, np. bułgarskim).

Dziecko przychodzi już z umiejętnością uśmiechu i na stany zadowolenia, np. pełny brzuszek reaguje uśmiechem. W wieku miesiąca zaczyna świadomie odwzajemniać uśmiech i to dzięki uśmiechowi zaczyna reagować i się komunikować. Najcudowniejszy okres jest, kiedy dziecko zaczyna reagować uśmiechem a zasadzie śmiechem z wokalizacją. Maleńkie dzieci takie od urodzenia reagują uśmiechem i radością na nowe rzeczy i nowe umiejętności. Od 2006 roku jak pracuję z dziećmi i rodzicami, nie zdarzyło mi się, aby dziecko zareagowało lękiem i niechęcią na nowości. Raczej jest to ostrożność, ale zawsze kończy się wybuchem dzikiej radości. Dopiero później rodzice uczą ich, że nie warto. Uczą dzieci, nie dawać sobie rady. I oczywiście wiedzą, że dziecku się nie uda, bo oni sami nawet nie spróbowali.

To jest główna przyczyna, że lepiej uczyć maluchy i nastolatków niż osoby dorosłe. Im się chce. Dorośli sobie wmówili, że się nie uda, – aby usprawiedliwić lenistwo i nauczyć swe dzieci tego samego.

Jeszcze raz uśmiech i śmiech jest pierwotny i jest naturalny. Po każdym przestraszeniu, powinno się strać siebie rozbawić. Zresztą najwyższą formą mechanizmu obronnego i sposobu radzenia sobie jest śmiech. O tym następnym razem 🙂

Aby dzień był dobry Maciej Stuhr, który pisała pracę magisterską na UW – psychologii właśnie z humoru 🙂

Reklamy