samodyscyplina …

Dziś rano obudziła mnie myśl, że 90 % naszych problemów to brak samodyscypliny. Szczerze rzecz biorąc, jakby nie mogły mnie budzić jakieś przyjemniejsze myśli, a w szczególności obrazy „jak choćby brunet zielonymi oczami” (pozdrowienia dla wszystkich były, boć co bądź, czytelniczek Filipinki 😉 te do roku 1998 )

Samo podjęcie decyzji jest sporawą bardzo prostą. Postanawiasz, że od dziś uczysz się np. języka hebrajskiego. I decyzja podjęta. Nacisk należy położyć na specyfikę dalszych działań.  Nauka języka obcego jest zdumiewając dobrym przykładem samodyscypliny. Choć więcej możemy wyciągnąć z treningów.

Aby było bardziej specyficznie – postanowimy uczyć się języka hebrajskiego i co za tym idzie jako samouk. (osobiście uważam, że wszystko co robimy jest kwestią samo uczenia a nauczyciel i szkoła to specyficzny element demotywujący).

Co robimy.

  1. Szukamy informacji na temat języka.
  2. Ponieważ będziemy uczyć się sami szukamy odpowiednich materiałów (książki, audiobooki).
  3. Przeglądamy materiały.
  4. Zabieramy się za pierwszą lekcję …  i …

Dokładnie tu pojawiają się pierwsze problemy, bo

W grę wchodzi ustalenie planu działania. W szkole jest wyznaczony tor drogi. Program jaki musi zostać osiągnięty. Jasno (często nie jasno, bo wie o tym tylko nauczyciel) określone co zostanie osiągnięte. W sposób prosty i zrozumiały. W pierwszym semestrze nauczysz się. Alfabety, poznasz historie języka i podstawowe zwroty. Jest określony w czasie. Zwyczajowo są to dwie lekcje po 45 minut studia 1,5 godziny. Przez cztery miesiące. Zapisując się na takie zajęcia podpisujesz umowę, że

  • będziesz przychodzić dwa razy w tygodniu po np. 50 minut
  • czas trwania minimum jeden semestr
  • po zakończeniu twoja wiedza zostanie poddana weryfikacji – w formie mało wartościowego testu

Zapisując się na tego typu zajęcia musisz sobie zlokalizować czasoprzestrzeń i dodatkowo wykroić jakiś czas aby zakuć materiał.

Więc co bez bata się nie da?

A no się da. I można osiągnąć dużo więcej i naprawdę nauczyć się języka np. hebrajskiego jeśli:

  1. Jasno będziemy wiedzieć czego chcemy – np. Chcemy śpiewać w kapeli hardcorowej w języku hebrajski. Czyli co chcemy tak realnie osiągnąć, do czego to nam się przyda. Mało motywujące jest to, ze chcę pojechać do Tel Aviv’u, bo – większość Żydów mówi w kilku językach. Jest tam sporo Żydów pochodzenia polskiego albo rosyjskiego. Mówią też w języku angielskim. Musi to być specyfika tylko ważna dla mnie.
  2. Określenie czasu – ile jestem wstanie poświęcić – dziennie – tygodniowo na naukę tego języka. I ze szwajcarska precyzją się tego trzymać. Czasem pojawi się ale po co ja się tego uczę? Nie chce mi się. I tu ważne jest aby zasiąść i to zrobić, może być trudno, zrobi się mniej. Jednak konsekwencja. Jak z postanowieniem biegania. Wstaje codziennie rano o 6.15 i biegam. Deszcz, nie deszcz, biega. (naprawdziwo, wstaje i biega, co prawda od kilku dni przygotowuje się, że będzie rano padać a tu jak na złość ani kropli). Wiem jak trudno czasem jest. Jednak wstaję i robię całą trasę. Czasem więcej przejdę niż biegnę, ważny jest rytuał. Następnego dnia już jest 1000 razy lepiej. Ważne jest też to, że odczuwa się w tym czasie satysfakcję – nie chciałam, a zrobiłam. Wygrałam sama z sobą. Jestem z siebie dumna.
  3. Ważne jest ustalenie sposobu, wybranie dla siebie techniki. I tak np. uczą się języka hebrajskiego zaczynamy do nauki alfabetu, jego specyfiki i dobrze jest słuchać języka „żywego” – np. radio, telewizja. Następnego dnia uczysz się pisania alfabetu, prostych zwrotów grzecznościowych i wciąż słuchasz przez 30 minut dziennie.  I tak co tydzień stopniowo podwyższa poprzeczkę. Jeśli chodzi o bieganie jest to fajnie zrobione dla początkujących …  
  4. Określenie jasnego co chce osiągnąć na jakim etapie i jak to sprawdzę. Czyli do końca tygodnia znam 10 podstawowych zwrotów. 10 słów pisanych i mówionych. Pamiętajmy, że alfabet hebrajski należy do pisma kwadratowego. Wchodzimy na jakieś strony hebrajskie i staramy się odszukać w tekście te wyrażenia i słowa. Słuchając stacji staramy się odnaleźć w tekście mówiony dane zwroty i określenia. Określamy sobie czas po jakim poznamy, że możemy zacząć korespondować na jakiś tam forach i nawiązywać kontakty. Dobrze wyznaczone pod cele wspomagają i motywują. Plany treningowe dla początkujący biegaczy dokładnie określają co i jak.

No i oczywiście najważniejsza zasad. Należy się tego planu trzymać codziennie. A jakby się zapomniało to codziennie.

Nie należy się porównywać do innych, bo to przede wszystkim demotywuję. I tak naprawdę powinieneś być zainteresowany sobą, swoimi bliskimi a nie czy jakaś pani z telewizji… Liczysz się ty – gdy zaczynasz interesować się innymi zaczyna się wkradać zawiść a ona jest złodziejem, cudownych emocji, osiągania celów i z nią pojawiają się demony, a wtedy już tylko krok do szaleństwa i oddawania władzy martwym przedmiotom.

Reklamy