Matylda …

Efekt Matyldy – kobieta w nauce.

Pisząc zapowiedź powstającej zakładce Historii Kobiet wspomniała o zaobserwowanym zjawisku podczas swojej pracy. Prawda jest taka, że o tym zjawisku przekonałam się zaczynając swoją pierwszą pracę. To było pierwsze świadome zaobserwowane zjawisko. Zresztą w sposób nad wyraz bezczelny podkreślony przez Trenerów z Uniwersytetu Gdańskiego. Mr. Psychologii wykorzystał świadomie efekt Matyldy z szowinistycznym uśmiechem.  Przygotowując się do pisania tego artykułu uświadomiłam sobie, że to zjawisko towarzyszyło mi już dużo wcześniej jednak nigdy nie przykuwało mojej uwagi a wręcz czasem mnie śmieszyło. Nie podejrzewała swoich rozmówców o niską wiedzę i przejawy seksizmu brałam jak archaiczne żarty. W szkole podstawowej trenowałam lekkoatletykę i nie bardzo odczuwała dyskryminację płciową – dziś uważam, że miałam bardzo dużo szczęścia, iż w mim środowisku nie było przejawów agresji. Trenując Karate przyjęłam dość naturalnie, że nie mam takiej siły fizycznej jak koledzy, co mnie nie bolało.

Szkoła podstawowa i średnia nie wniosły większej zmiany w moim, życiu, ponieważ nie przywiązywałam wagi do PR męskiego w nauce czy sztuce. Wiem dobrze, że nieświadomie godzimy się na pomijanie kobiet i kobiecości. W szkołach, co prawda mówi się o kobietach jednak w sposób marginalny, umieszczających ich wpływ na nasze życie. Przemiany kulturowo – społeczne jakby przechodziły obok bez udziału kobiet.  Wielu przypadkach działają tak naprawdę tylko trzy mechanizmy – odnoszenie się do ogólności na bardzo wysokim poziomie. Powielanie nic nieznaczących kłamstw – każde kłamstwo powielane wielokrotnie działa jak prawda. Kolejnym mechanizmem, jaki jest uruchamiany to agresja w szerokim pojęciu. Od przemocy słownej – umieszczanie, grożenie, poniżanie, ośmieszania i wyszydzanie oraz gwałt emocjonalny. Jeśli chodzi o przemoc fizyczną to pojawia się tu gwałt, bicie, szarpanie, szturchanie, trącanie.  Jak widać argumentacja stosowana przez mężczyzn jest na poziomi ludzkim, bo zwierzęta nie zachowują się w ten sposób.

Zjawisko, o jakim mówię nosi nazwę Efekt Matyldy. Jest to systematyczne umniejszanie, pomijanie udziału kobiet naukowców w pracy badawczo-naukowej i przypisywania ich osiągnięć naukowcom-mężczyznom. Wbrew pozorom nie dotyczy ono tylko dziedzin nauki pojawia się także w środowisku artystyczny. Najgłośniejszy przekręt, jaki istnieje to dzieła T. S Eliota. Wiele z jego dzieł to tak naprawdę utwory jego pierwszej żony Vivienne Haigh-Wood, która była jego menedżerką oraz redaktorka jego prac. W późniejszy okresie dowiadujemy się, że są utwory, którym nadawała tytuł oraz inne. Przez wieli kobiety tworzyły, pracowały a ich mężowie dawali nazwiska. Częstym, aktem składania podpisów pod dziełami mamy do czynienia z malarzami. Wierzę, że uda mi się w najbliższym czasie to usystematyzować u ukazać.

Reklamy