po co …

          Październik jak to październik. Trochę zimny, trochę ciepły, trochę deszczowy i trochę słoneczny. Studenci na studia, dzieci do przedszkoli a mamy do kawiarni. Od czasu, kiedy wartość społeczną stanowi pokaż się – czyli od stworzenia człowieka.Ludzie się pokazują w różnych miejscach. I myślę, że pierwsi ludzie także wiedzieli, gdzie należy bywać, aby się pokazać. Co prawda nie jestem pewna w jakich miejscach bywał Homo Habilis, wiem, że na pewno bywał. Grupa Homo Sapiens wykazujemy tę zdolność i naturalną predyspozycję – do pokazywania się i budowania przez to więzi społecznych.Choć jak wiadomo inne zwierzęta także, z naciskiem na Naczelne.

          Aronson stwierdził, że człowiek to istota społeczna i grupuję się nie koniecznie w celach terrorystycznych a czasem zdarza się spotkać w ramach kulturalnych działa. W ramach ukulturalniania siebie i innych zostałam zaproszona aby opowiedzieć o naturalnych talentach. Dość trudno jest się skupić na samej prezentacji gdy dookoła skaczą dzieci a wraz z nimi matki. Z racji wieku matki skaczą niże, dzieci wyżej.

Czas na pytań:

– Po co mam rozwijać naturalne talenty, po powinna robić szkoła.

– Jednym zadaniem. Daje pani możliwość dziecku dołączenia do ludzi sukcesu i ludzi spełnionych.

– Takie, formy rozwoju powinna prowadzić szkoła.

– Proponuję, aby każda z pań i panów odpowiedziała sobie na jedno pytanie. Po co mi dziecko? I jak już sobie odpowiedzą państwo na to pytanie, to proszę zadać kolejne. Kto mam wychować wasze dziecko.

– Oczywiście, że każdy rodzić pragnie wychować swoje dziecko, ale szkoła powinna pomagać.

– Do szkoły trafia już ukształtowany młody człowiek. Nie możemy powiedzieć, że jego proces rozwoju został zakończony, jednak podstawy czyli korzenie już posiada. W pełni rozwinięte i ukształtowane talenty naturalne. Także posiada swoje mocne strony. Szkoła na za zadanie rozwinąć jego intelekt, wyedukować a nie rozwinąć.

– Przecież w szkole uczy się przedmiotów, które jego rozwijają.

– Drogie panie powiem w sposób przerysowany. W tej samej klasie dwóch uczniów, identyczne wyniki w nauczaniu. Jeden zostaje prezesem firmy a drugi marzy, żeby móc zapłacić regularnie za czynsz. Jednego rodzice inwestowali w dziecko od urodzenia, drudzy liczyli że zrobi za nich to Państwo, Kościół, Szkoła. No i się przeliczyli. Owszem wiedział, gdzie są wyspy Galapagos. Bezbłędnie wykonywała działania Borna-Oppenheimera. Znała biegle trzy obce języki i recytowała Nabokowa. A jednak był nieszczęśliwy i samotny. Wiecznie nie posiadający pieniędzy. Dlaczego tak się stało? Bo mógł robić wszystko i przez to nie robił nic. Był tak inteligentny i znający się na wszystkim, że pozostawał w miejscu. To oczywiście skrajny wypadek. Kiedy można wszystko i Państwo, Kościół oraz Szkoła dały wszystko. A raczej trafiły na bardzo podatny grunt. Zabrakło rodziców i naturalnych talentów. Bardzo często słyszymy, że GENIUSZE ŻYJĄ W NĘDZY, BO NIE MAJĄ UMEJĘTNOŚCI SPOŁECZNYCH. To nie jest tak, nie natrafią w okresie dzieciństwa na osoby, które pomogą im w odnalezieniu naturalnych talentów i pokierowaniu ich zdolnościami. Później pojawia się naturalna potrzeba szczęścia. I z jednej strony jest osoba a z drugiej potrzeby.

– Przecież tak nie musi. Można coś zrobić.

– Można. Proponuję warsztaty, które są połączone dla rodziców i dzieci.

– Czy jest jeszcze coś.

– Zawsze jest jeszcze coś. Pokażę państwu inny obraz. Proszę sobie wyobrazić mężczyznę w wieku około 36 lat. Przystojnego, niech będzie brunetem o oliwkowej karnacji. Taki, który od razu przykuwa naszą uwagę. Jego ubiór nie wyróżnia się niczym szczególnym i tak naprawdę nic nie ma w nim szczególnego, poza tym, że jest brunetem o oliwkowej karnacja, która przykuwa wzrok. Wszystkie kobiety znają to. Taki przystojny i inteligentnie zbudowany. I… się odezwał… Co jest? Taki fajny? Aż tak z tremowany? Nie, brak wiary w swoje umiejętności i brak wiedzy na temat swoich mocnych stron prowadzi: a) do lęku i niemożności wypowiedzenia się, b) często prowadzi do agresji i wreszcie c) prowadzi do zahamowań na wszelkich poziomach.

– Chodzimy na zajęcia z kompetencji, poprawiamy swoje umiejętności i walczymy z niedoskonałościami, staramy się poprawić czego nie umiemy.

– Właśnie poprawiamy, skupmy się na tym czego nie umiemy. Wzmacniamy tak zwaną swoją dupowatość. Przymnażamy sobie pierdołowatości, wzmacniamy w sobie królewny i królewiczów. Stajemy się mądrymi i wszechwiedzącymi. Jednym słowem jestem dupowaty, byłem i będę. Nie szukam w sobie talentu naturalnego, bo po co skoro nie umiem malować, a przez lata wmawiano mi, że umiejętność jest talentem. To nie odczuwam potrzeby, wzmacniania swoich mocnych stron i jestem jak każdy. Szukamy diabła wszędzie, widzimy tylko upadki i w upadkach pozostajemy.

– To co robić …

Reklamy